Polityka prywatności
Wykorzystujemy pliki cookies do prawidłowego działania strony, aby oferować funkcje społecznościowe, analizować ruch na stronie i prowadzić działania marketingowe. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies?

„Nie ma mowy, aby przyjmowanie kapsułek mogło zastąpić jedzenie warzyw i owoców. Teoretycznie można włożyć wszystkie dobre składniki, które wytwarzają rośliny – niezbędne pierwiastki, błonnik, witaminy, antyoksydanty, hormony roślinne itd. – w pigułkę. Jednakże musiałaby to być bardzo duża pigułka i nikt nie jest w stanie powiedzieć, co powinno się w takiej pigułce znaleźć oraz w jakich proporcjach. Pomijając kwestie zdrowotne, największą wadą jest to, że pigułka zawsze smakuje jak pigułka. Nie zastąpi zapachu i smaku kolby kukurydzy, słodyczy soczystego pomidora wciąż ciepłego od popołudniowego słońca, chrupnięcia jabłka, świątecznej zieleni groszku, różyczki brokułu czy gładkiego orzechowego smaku awokado. Nie rezygnuj z prawdziwych warzyw i owoców – smakują lepiej i zawierają wiele związków fitochemicznych, których nie ma w kapsułkach”. – Prof Walter Willet, „Eat, Drink and Be Healthy”.

Trudno sobie wyobrazić posiłki, kiedy nie zwracano jeszcze uwagi na rolę jedzenia warzyw.

A to było nie tak dawno – trochę ponad 100 lat temu. Odkrycie witamin i związków mineralnych na początku XX w. zapoczątkowało zmianę postrzegania warzyw i owoców. „Dr Vitamin – Elmer Verner McCollum (1879-1967) – odegrał kluczową rolę w zapewnieniu, że powinny one stanowić większą część talerza obiadowego. Mówił, że są to produkty ochronne, ponieważ „zostały tak stworzone, aby naprawić niedociągnięcia tego, co lubimy jeść”.

Liczą się nie tylko liście. Wszystko jest ważne, ponieważ, jak mówi profesor z Harvardu, Walter Willet: „Jak dotąd nikt nie znalazł magicznej kuli, która działałaby przeciwko chorobom serca, rakowi i wielu innym chorobom przewlekłym, a owoce i warzywa mają ku temu potencjał”.

Jesteśmy rozpieszczani wyborem produktów dostępnych na rynku.

Oprócz przysłowiowej zieleniny (szpinak, sałata, kapusta) możemy wybierać spośród innych warzyw, które technicznie są owocami. Awokado, ogórek, kabaczek, pomidor, papryka czy zielona fasola. Możemy także wybrać: cebulę, karczochy, selery, szparagi, brokuły, kalafiory, marchew, ziemniaki czy bataty. Co więcej, mamy do wyboru bogate w białko jadalne nasiona roślin strączkowych: fasolę, groszek czy soczewicę.

Jeśli chodzi o owoce, gdy ktoś mówi, że są „pełne cukru”, można wytłumaczyć, że istnieje ewolucyjne wytłumaczenie tej sprawy. Polowanie i zbieranie to ciężka praca. Odkrywanie dojrzałych owoców zwisających z gałęzi lub jagód na krzaku było kiedyś wyzwaniem. Słodycz powiedziała naszym przodkom, że można je bezpiecznie zbierać i jeść. Z drugiej strony gorycz pomogła im uniknąć owoców z toksynami i potencjalnie szkodliwych.

Kolejnym argumentem jest to, że słodycz pochodzi od naturalnych cukrów. Zwykle z fruktozy (cukru owocowego), glukozy i sacharozy. Od niewielkich ilości w limonkach po prawie 60% zawartości w daktylach. I chociaż cukry same w sobie nie są zdrową żywnością, w owocach towarzyszą im też te korzystne składniki. Np. błonnik, witaminy, składniki mineralne i odżywcze, w tym przyciągające wzrok karoteny w owocach pomarańczy, mango, papai oraz brzoskwiniach, po antocyjany we wszystkich niebiesko-fioletowych owocach jagodowych.

Dlaczego owoce są słodkie?

To proste. To zachęta, aby je zjeść. Dlaczego? Spójrzmy na to z punktu widzenia drzewa. 🙂 Drzewo stoi w miejscu i potrzebuje czegoś mobilnego, aby pomogło mu rozproszyć nasiona. Słodki dojrzały, soczysty miąższ owoców drzewa owocowego jest zachętą. Kusi człowieka, zwierzęta, ptaki i owady, aby się zainteresować owocem i w ten czy inny sposób rozsiać nasiona szeroko i daleko. Ta oryginalna strategia sprawiła, że nasiona stały się oryginalną przynętą.

Jednakże mało prawdopodobne jest, że my ludzie, dotarlibyśmy do finałów, gdyby rozpraszanie nasion z owoców było sportem olimpijskim. Jako potencjalni konkurenci jesteśmy zdyskwalifikowani. Spragniona hiena może pogryźć w nocy 18 melonów tsamma i rozprowadzić jego nasiona na obszarze około 400 kilometrów kwadratowych (150 mil kwadratowych). Jest to imponujące, ale prawdopodobnie hiena ma się nijak do czarnego niedźwiedzia siedzącego wokół krzaków i przeżuwającego do 30 000 jagód dziennie, a następnie rozprowadzającego tysiące nasion na swoim terytorium.

Więcej: The Good Carbs Cookbook (Murdoch Books)

Źródło: FRUIT FOR THOUGHT, http://ginews.blogspot.com/2018/

mm

Autor: Wioleta Stefaniak

mgr Wioleta Stefaniak – dietetyk w zespole Alianta, absolwentka dietetyki w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz filologii niemieckiej we Wszechnicy Polskiej Szkole Wyższej. Aktywna uczestniczka wielu projektów, konferencji i szkoleń z zakresu dietetyki oraz żywienia. Jej praca magisterska została wyróżniona w konkursie na najlepszą pracę licencjacką i magisterską. Cały czas poszerza swoje horyzonty. Członek Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. W wolnych chwilach pije dobrą kawę, czyta książki, zgłębia tajniki szydełkowania i ogląda programy kulinarne.